Jak tworzyć bazę mailingową

Trzy największe błędy przy pop-upach z newsletterem

Tworzenie bazy adresów e-mail klientów lub użytkowników strony to bez wątpienia rozsądna praktyka, która w dłuższym okresie czasu pozwala budować lojalność, wizerunek marki i generować sprzedaż. Zalety budowania listy mailingowej, techniki pozyskiwania danych oraz metody konstruowania interesujących (angażujących) treści to temat poruszany wielokrotnie w artykułach na innych blogach lub w poradnikach. Jest to zagadnienie na tyle obszerne, że w tym wpisie… zostanie całkowicie pominięte, mimo tego, że jest z nim związane.

Przyjmuję więc założenie, że Czytelnik mniej więcej zna wyżej wymienione kwestie i jako jedną z technik pozyskiwania adresu e-mail użytkownika wybrał wyświetlenie wyskakującego okienka na stronie, z zaproszeniem do zapisu na newsletter.

Rozbudowa bazy mailingowej przez pop-up
 

Jest to ostatnimi czasy bardzo często stosowania praktyka i bez wątpienia również bardzo skuteczna. Niestety w większości przypadków wykorzystywana jest nieumiejętnie, nie rozwiązuje potrzeb użytkownika, nie daje realnych korzyści, a komunikaty są kiepsko skonstruowane. Na dłuższą metę, tego typu oddziaływanie ze strony portalu, użytkownik zaczyna kojarzyć z niechcianymi komunikatami, czy nawet spamem utrudniającym korzystanie z witryny. Finalnie przekłada się to na mniejszy współczynnik konwersji w tym zakresie i zwiększoną irytację obu stron.

Jak tworzyć wielkie bazy mailingowe?
 

W skrócie, z lektury tego wpisu dowiesz się w jaki sposób, w jakim momencie i jak skonstruowane okienka zachęcające do zapisu na newsletter wyświetlać. Jeszcze krócej? Dowiesz się jak, gdzie i kiedy wyświetlać pop-upy z zachętą do podania adresu e-mail. Najkrócej? Dowiesz się jak skutecznie zbierać maile.

Poniżej lista najczęstszych i najbardziej zniechęcających użytkownika nieprzemyślanych praktyk właścicieli stron/sklepów/blogów. Do każdego niewłaściwego zachowania od razu zaproponuję rozsądne rozwiązanie, dzięki któremu skuteczniej rozbudujesz swoją bazę mailingową.

Trzy największe błędy przy zbieraniu e-maili

Złe praktyki przy newsletterach Wyświetlanie pop-upa na starcie

Nietrudno wyobrazić sobie sytuację (gdyż bardzo często się z tym spotykamy), gdzie użytkownik po niespełna sekundzie od wejścia na daną witrynę otrzymuje wyskakujące okienko z zaproszeniem do zapisu na newsletter. Samą treść komunikatu omówimy sobie nieco dalej. Tutaj natomiast, chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że użytkownik nie miał nawet możliwości rozejrzeć się po stronie, ani odebrać żadnych treści. Tym samym nie jest w stanie określić, czy w ogóle będzie zainteresowany zapisem do newslettera. Naturalnie nie może on również wiedzieć, jakiego typu i w jakiej częstotliwości wiadomości może się spodziewać. W związku z tym zdrowy rozsądek podpowiada odrzucenie propozycji podania adresu e-mail, przynajmniej do czasu, aż odwiedzający stwierdzi, że może to być wartościowa propozycja. Jednak wtedy zwykle jest już za późno. Ciasteczko zostało zapisane, okienko drugi raz nie wyskoczy lub nawet jeżeli wyskoczy, użytkownik je zignoruje (przecież już raz je odrzucił, a chce być konsekwentny). Jeden lead mniej.

Dore praktyki przy newsletterach Wyświetlanie pop-upa gdy użytkownik zapozna się ze stroną

Zanim zaproponujemy użytkownikowi dopisanie się do naszej listy mailingowej, pozwólmy mu ocenić zawartość merytoryczną naszego portalu. Pokażmy mu, że tworzymy wartościowy content, że odpowiadamy na pytania, które go nurtują. Pozwólmy odbiorcy rozejrzeć się po stronie, przeczytać artykuł, zapoznać się z tym, co mamy do zaoferowania. W przypadku bloga bardzo dobrym rozwiązaniem jest wyświetlenie propozycji zapisu do newslettera w momencie, gdy użytkownik przewinie 50% strony z artykułem. Zakładamy tutaj, że sama treść zajmuje 75% wysokości witryny, pozostałe 25% to logo, menu nawigacyjne, obszar na komentarze, powiązane pozycje itp. Przyjmujemy więc, że będąc na takim etapie przewinięcia wpisu, użytkownik zapoznał się z treścią i jest ona dla niego interesująca. Zatem właśnie teraz jest najbardziej podatny na propozycję dopisania do listy – wie już co proponujemy i (prawdopodobnie) podoba mu się to. Tutaj również samą kwestię treści komunikatu odłożymy na później. Alternatywą dla tego typu rozwiązania jest wyświetlenie pop-upa z możliwością zapisu do newslettera po wykonaniu np. pięciu odsłon podczas jednej sesji. Użytkownik jest zaangażowany, zapoznaje się z naszą treścią, nie wykonuje odrzucenia, więc może być chętny do subskrypcji.

Złe praktyki przy newsletterach Wyświetlanie pop-upa, który trudno zamknąć

Bywa, że wyskakujące okienka z zachętą do zapisu na newsletter są tak niefortunnie skonstruowane (lub nieprzetestowane na różnych urządzeniach/przeglądarkach), że są trudne w wypełnieniu lub wyłączeniu. Najczęściej sytuacja dotyczy kompletnego niedostosowania do urządzeń mobilnych, gdzie możliwość zamknięcia pop-upa znajduje się poza ekranem. W tej sytuacji mamy gwarancję, że użytkownik widząc tak niechlujnie skonstruowany obszar, może spodziewać się podobnych (czyt. spamerskich) wiadomości e-mail. Brak konwersji jest pewny, a do tego doliczmy porzucenie strony z uwagi na niemożliwość jej użytkowania.

Wskazówka e-commerce Wskazówka dla Ciebie!
Wiesz już, że znam się na komunikatach reklamowych. Jeżeli prowadzisz sklep internetowy lub stronę firmową, skorzystaj z mojej analizy i dowiedz się jak skuteczniej trafiać do odbiorcy. Kliknij tutaj i sprawdź, czy spełniasz warunki do wzięcia udziału w audycie.

Dore praktyki przy newsletterach Wyświetlanie dobrze skonstruowanego pop-upa

Panaceum na tego typu sytuację jest oczywiście dokładna i rzetelna weryfikacja wyskakującego okienka na jak największej liczbie urządzeń, systemów operacyjnych i przeglądarek. W tym przypadku warto sprawdzić w Google Analytics dane na temat korzystania z wyżej wymienionych, przez naszych odbiorców i dostosować format do przynajmniej 90% spośród dominujących grup. Należy pamiętać, że schludny, dopracowany i estetyczny wygląd wyskakującego okienka to w pewnym sensie nasza wizytówka i pierwszy test reakcji użytkownika.

Złe praktyki przy newsletterach Złe dobranie korzyści z zapisu

W tym momencie przechodzimy już do konstrukcji samego komunikatu. Skuteczna treść marketingowa z propozycją wykonania pewnej czynności (tutaj – zapisu do newslettera) potrafi określić potrzebę/problem użytkownika i właściwie na niego odpowiedzieć/zaproponować rozwiązanie. To co staram się tutaj przekazać, to fakt, że na różnych podstronach powinniśmy wyświetlać pop-up z różną treścią i innymi wezwaniami do działania. Gdy użytkownik przegląda kategorię sklepu z relatywnie drogimi produktami (np. 1000 zł +) i zaproponujemy mu 20 zł rabatu w zamian za dopisanie do newslettera, może nie być zainteresowany. Z drugiej strony 20 zł rabatu za podanie adresu e-mail w sklepie, gdzie średnia wartość koszyka wynosi około 300 zł będzie już o wiele skuteczniejszą zachętą. Odwrotnie będą tutaj działać procenty. Gdy zaproponujemy 6% rabatu przy wspomnianej średniej wartości koszyka na poziomie 300 zł, będzie to odbierane o wiele słabiej niż 20 zł (mimo, że wartość jest zbliżona). Jeżeli nie możemy dać większego rabatu za zapis do newslettera, w przypadku wariantu z koszykiem na poziomie 1000 zł, może warto zaproponować dokument pdf, który rozwiąże problem odbiorcy (np. odpowie na pytanie jak właściwie dobrać dany produkt/gdzie szukać wykonawcy usługi).

Dore praktyki przy newsletterach Odpowiednie dobranie korzyści z zapisu

Ten akapit najłatwiej wyjaśnić na prostych przykładach. Gdy klient sklepu internetowego obejrzy pięć podstron (produktów lub kolejnych stron) w kategorii z butami do biegania, korzyścią z zapisu do listy mailingowej, na którą zwróci uwagę, będą porady dla osób biegających lub 5% zniżki na zakup właśnie butów do biegania. Najlepiej dodatkowo ograniczone w czasie, żeby wykorzystać impuls. Inna sytuacja. Gdy odbiorca przeczyta artykuł o marketingu internetowym, jest wysoce prawdopodobne, że do podania adresu e-mail zachęci go możliwość otrzymania darmowego e-booka z pięcioma narzędziami do e-marketingu. Powtórzę to, co napisałem wyżej – na różnych podstronach powinniśmy wyświetlać pop-up z różną treścią i innymi wezwaniami do działania, odpowiadające na inne potrzeby i rozwiązujące inne problemy.

Podsumowanie

To by było na tyle jeżeli chodzi o najbardziej podstawowe (i najważniejsze zarazem) kwestie odnośnie zbierania maili przez okienka pop-up. W czerwcu realizowałem kilka zleceń związanych z audytami stron i aplikacji, stąd nieco mniejsza aktywność na blogu. W tym miesiącu planuje nadrobić i dostarczyć trochę więcej (mam nadzieję) interesujących treści.

Masz jakieś wskazówki, przemyślenia albo doświadczenie w zakresie newsletterów i baz mailingowych? Koniecznie daj znać w komentarzu na dole strony. Zachęcam także do zapisania się do newslettera (zaznacz checkboxa dodając komentarz na dole strony lub zapisz się tutaj), co jakiś czas dam Ci znać o nowych wpisach, które mogą Cię zainteresować. Warto również zaobserwować moje konto na Twitterze.

Speak to your audience in their language about what’s in their heart.
– Jonathan Lister

Udostępnij mój artykuł, tak jak inni czytelnicy, którym się podobał.

1 Comment

  • Mariusz Grabowski 3 lipca 2017 Odpowiedz Author

    Daj znać, czy Ty na swoim blogu lub w sklepie internetowym zbierasz maile klientów przez pop-upy? Może preferujesz inne rozwiązanie, które skuteczniej konwertuje, a moje propozycje uważasz za nietrafione.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.